Szukaj na tym blogu

środa, 16 grudnia 2009

Super bąbelki


Ostatnio naszła mnie ochota na wino z bąbelkami. Ale takie robione metodą tradycyjną, przez niektórych zwaną szampańską. Ze względu na różnice w cenie skoncentrowałem się głównie na katalońskiej produkcji, czyli cavie. Po dłuższej rozmowie ze sprzedawcą zdecydowałem się na produkt z winnicy Pares Balta, wytwarzającej wina od… 1790 roku. Wziąłem jedną z tańszych butelek, Cavę Brut. Powstała ona z trzech białych szczepów: Parellada, Macabeo, Xarel.lo. Jak na wino tego typu przystało, po krótkiej fermentacji w kadzi zostało zabutelkowane i poddane kolejnej fermentacji. Następnie leżakowało przez co najmniej 18 miesięcy.
Jak smakuje? Rewelacyjnie. Ma zarówno aromat jaki smak owocowy, świeży. Piliśmy je do dwóch potraw (anchois z sosem pomidorowym, piniami i rodzynkami) oraz usmażonych cienkich piersi kurczakach nadzianych suszonymi pomidorami. O ile z pierwszą potrawą piło się je tak sobie (tu jednak chyba bardziej posłowałaby jakaś półwytrawna cava), to z drugą – o niebo lepiej.
Ta cava bardzo przypadła mi do gustu. Nie wykluczone, że będziemy nią świętować Nowy Rok.

wtorek, 24 listopada 2009

Floyd Uncorked


Nie jest to typowa książka kulinarna, a raczej coś w rodzaju przewodnika dla początkujących miłośników wina. Tego francuskiego. Keith Floyd prezentuje w niej główne regiony winiarskie Francji. Nie czyni tego sam. Ma do pomocy prawdziwego speca od tego trunku – Jonathana Pedleya. Degustują (choć w przypadku Floyda właściwiej byłoby powiedzieć żłopią :) najbardziej – ich zdaniem – znane bądź warte uwagi wina z Burgundii, Prowansji i kilku innych regionów. Floyd nie byłby sobą, gdyby nie przemycił jakiś przepisów. Tak jest i tym razem. Przy opisie każdego regionu można znaleźć opisy lokalnych dań i sposobów na ich przygotowane. Super lektura napisana jasnym, zabawnym językiem.
Szkoda, że Floyda już między nami nie ma :(

piątek, 20 listopada 2009

Beaujolais Nouveau est arrive!


Kilka lat temu na to hasło tysiące młodych Polaków dostawało wypieków na twarzy i pędziło do sklepu aby kupić butelkę czy dwie tego młodego francuskiego wina. Dlaczego? Ano dlatego, że poddawali się modzie, sprytnie wykreowanej, na bożole nuwo. To było bardzo cool paradować z tym winem, a jeszcze fajniej - wymawiać co chwila jego nazwę. Dziś ci sami ludzie ostentacyjnie odwracają się od tego wina. Jego picie już nie jest specjalnie "trendi i dżezi", w pewnych kręgach (składających się na szczęście z takich osób, co to wino piją od niedzieli) nie wypada nawet wymawiać jego nazwy.
Dla mnie trzeci czwartek listopada nadal pozostanie dniem takiej wesołej i bezpretensjonalnej celebracji zamknięcia kolejnego sezonu winiarskiego. Cieszenia się życiem, okazji do spotkania ze znajomymi i tak: WYPICIA CIENKIEGO, KWASOWEGO WINA.
Salut!

czwartek, 5 listopada 2009

Dla zapracowanych

W jednym z programów kulinarnych zobaczyłem bardzo fajny przepis. Na takie szybkie danie dla zapracowanych. Jest proste jak drut, trudno tu cokolwiek zepsuć. Pod warunkiem, że wykorzystamy przyzwoite półprodukty.

Alora, ingredienti:
1 ser camembert
Ząbek czosnku
Odrobina tymianku lub innych ulubionych ziół
Natka pietruszki (mniej więcej dwie łyżeczki stołowe)
Lampka czerwonego wina
Pieprz

Przyrządzanie
Pokroić wzdłuż ząbek czosnku, zblanszować we wrzątku (przez pięć minut)
Nożem w kilku miejscach nakłuć ser, wcisnąć w dziury kawałki czosnku. Zalać winem, delikatnie naciskając przy tym ser aby wino przeniknęło do głębi.
Posypać camembert tymiankiem i pietruszką, zalać resztą wina. Oprószyć pieprzem.
Zapiekać w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 10 minut.
Ser można podawać z ziemniakami lub bagietką.

środa, 16 września 2009

Keith z rakiem wygrał, ale...

Zawiodło serce :(
14 września zmarł na atak serca. Szkoda, wielka szkoda. Bardzo lubiłem jego programy kulinarne.
R.I.P.
He died as he lived. Floyd collapsed after enjoying a last meal of fine food and wine, and telling hist partner: 'I have not felt this well for ages".

Something to remeber him by:

czwartek, 13 sierpnia 2009

Keith Floyd walczy z rakiem


Dziś dodatrła do mnie smutna wiadomość. Jak się okazuje, u Keitha Floyda, jednego z najbardziej znanych tzw. celebrity chefs, zdiagnozowano nowotwór jelita.
Wiadomość podała gazeta "Daily Express", w której można przeczytać wypowiedź Floyda:
"I went to Spain six weeks ago to see my old doctor about a little growth; he said: 'Not very good news I'm afraid, you've got bowel cancer' - it's not what you want to hear."
He added: "Since then I've had endless operations. Five knife ops in total and they were 90 per cent successful at cutting it out. Now I have five weeks of chemotherapy coming up. I'll have to make daily visits to Nimes Hospital. I'm not thrilled about it, no, but what can I do? I'll get through it."
Keith - famous for enjoying copious amounts of wine while cooking outdoors on his shows - has been advised to give up smoking.
He said: "I am still smoking, but yes, I'm going to cut down."