Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vitis vinifera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vitis vinifera. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 maja 2011

Powrót do przeszłości #1

Od lat mam nieodmiennie pociąg do antycznej Grecji i Rzymu. Dlatego jak ostatnio udało mi się w końcu kupić książkę Reay Tannahill „Food in History”, to rozdziały o Hellenach i potomkach Romulusa i Remusa były pierwszymi, które przeczytałem. I właśnie na kilku stronach, które Tannahill poświęciła klasycznej Grecji znalazłem kilka interesujących informacji o tym, jak to „drzewiej” wytwarzano tam wino.
Wprawdzie o winie w antycznym świecie trochę już pisałem, niemniej jednak autorka „Food In History” podaje sporo dodatkowych informacji. 

Procesja Bacchusa - Fot. Damian Entwistle/Wikimedia Commons 

Zaczyna tradycyjnie od hipotezy dotyczącej postania wina. Jak pisze, prawdopodobnie w okresie ery neolitycznej ktoś zebrał trochę owoców vinifera i zostawił je w kącie, zapominając o nich całkowicie. Z owoców wyciekł sok i traf chciał, że sfermentował, bo akurat warunki były odpowiednie. Następnie ktoś (jej zdaniem musiała to być kobieta) miał na tyle odwagi, żeby tego płynu spróbować.
Następnie mamy już bardziej oklepane informacje. O tym, że dzika winorośl rosła w Górach Kaukazu i że prawdopodobnie tam zaczęto ją po raz pierwszy uprawiać. Jednak, jak uważa Tannahill, regularne zbiory odbywały się raczej dopiero po wynalezieniu ceramiki, bo inaczej trudno byłby wino przechowywać.    
Mniej więcej 3000 lat p.n.e. wino było już znane w Mezopotamii (której władcy bardzo się tym napojem interesowali) oraz w Egipcie. W państwie faraonów było głównie używane do celów rytualnych, na stoły Egipcjan (choć nie chłopów) trafiły dopiero dwa tysiące lat później. Właśnie za sprawą Greków, którzy posiadali wówczas nad Nilem sporo wpływów, i którzy, żeby było śmieszniej, sztuki winiarskiej nauczyli się od… Egipcjan.
Świątynni winiarze od wieków byli doskonałymi ekspertami w tej dziedzinie, i prawdopodobnie Grecy oferowali świeckim warstwom Egipcjan produkt, którego wytwarzania sami nauczyli się od kapłanów.
Trochę to pokręcone, ale tak rzeczywiście mogło być.

piątek, 15 października 2010

Dzieje Vitis vinifera



Ostatnio po raz kolejny sięgnąłem po doskonałą książkę Maguelonne Toussaint-Samat zatytułowaną „Historia naturalna i moralna jedzenie”.

Przyznam, że to jedna z moich ulubionych lektur: napisana lekkim językiem, w bardzo ciekawy sposób opowiada dzieje najpopularniejszych pokarmów i napojów. W tym, oczywiście, wina.
Co takiego ciekawego o Vitis vinifera można przeczytać u pani T-S? Na przykład to, że za miejsce urodzenie winorośli uznaje się zwykle południowy Kaukaz, tereny położone między Turcją, Armenią i Iranem. (Według innego źródła, pierwsze ślady dotyczące uprawy winorośli odkryto w irańskich górach Zagros, i liczą one około 10500 lat! Swoją drogą ciekawe, jak tamto wino mogło smakować, pewnie było zwykłym sfermentowanym sokiem z winogron)
Wraz z rozwojem rolnictwa, uprawa winnic rozszerzyły się przez Azję Mniejszą na Egipt. Na Kretę winorośl i wino dotarły właśnie z kraju faraonów, a stamtąd dalej na północ, do Grecji. Z Attyki z kolei winnice zawędrowały na Sycylię, południe Italii, do Libii, na wybrzeże prowansalskie i dalej do Hiszpanii. Potem Rzymianie zakładali winnice na podbitych przez nich terenach (ponoć pierwsze winnice na terenie obecnej Słowacji były założone właśnie przez legionistów, fiu, fiu). Czynili to tam, gdzie to tylko było możliwe. Dzięki temu w wielu krajach Europy Zachodniej i Środkowej uprawiano winorośl także po upadku cesarstwa. Jak podaje pani T-S, w XII wieku winnice sięgały aż do 55 stopnia szerokości geograficznej północnej. Ba, w XVIII wieku krzewy winne pojawiły się nawet w Norwegii! Jednak w następnych latach powierzchnia winnic – nierentownych przy rozwiniętej wymianie handlowej – zaczęły się kurczyć.
Na szczęście dziś krzewy winne ponownie wędrują na północ. Od lat 80. ubiegłego wieku coraz chętniej są uprawiane także i w Polsce. A nasi winiarze, którym chęci nie brakuje, potrafią niekiedy zrobić naprawdę przyzwoite wino.