Szukaj na tym blogu
czwartek, 5 listopada 2009
Dla zapracowanych
Alora, ingredienti:
1 ser camembert
Ząbek czosnku
Odrobina tymianku lub innych ulubionych ziół
Natka pietruszki (mniej więcej dwie łyżeczki stołowe)
Lampka czerwonego wina
Pieprz
Przyrządzanie
Pokroić wzdłuż ząbek czosnku, zblanszować we wrzątku (przez pięć minut)
Nożem w kilku miejscach nakłuć ser, wcisnąć w dziury kawałki czosnku. Zalać winem, delikatnie naciskając przy tym ser aby wino przeniknęło do głębi.
Posypać camembert tymiankiem i pietruszką, zalać resztą wina. Oprószyć pieprzem.
Zapiekać w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 10 minut.
Ser można podawać z ziemniakami lub bagietką.
środa, 16 września 2009
Keith z rakiem wygrał, ale...
14 września zmarł na atak serca. Szkoda, wielka szkoda. Bardzo lubiłem jego programy kulinarne.
R.I.P.
He died as he lived. Floyd collapsed after enjoying a last meal of fine food and wine, and telling hist partner: 'I have not felt this well for ages".
Something to remeber him by:
czwartek, 13 sierpnia 2009
Keith Floyd walczy z rakiem

Dziś dodatrła do mnie smutna wiadomość. Jak się okazuje, u Keitha Floyda, jednego z najbardziej znanych tzw. celebrity chefs, zdiagnozowano nowotwór jelita.
Wiadomość podała gazeta "Daily Express", w której można przeczytać wypowiedź Floyda:
"I went to Spain six weeks ago to see my old doctor about a little growth; he said: 'Not very good news I'm afraid, you've got bowel cancer' - it's not what you want to hear."
He added: "Since then I've had endless operations. Five knife ops in total and they were 90 per cent successful at cutting it out. Now I have five weeks of chemotherapy coming up. I'll have to make daily visits to Nimes Hospital. I'm not thrilled about it, no, but what can I do? I'll get through it."
Keith - famous for enjoying copious amounts of wine while cooking outdoors on his shows - has been advised to give up smoking.
He said: "I am still smoking, but yes, I'm going to cut down."
poniedziałek, 20 lipca 2009
I komu by tu dosrać?
Polacy to dziwny naród. W trudnych chwilach potrafią być wspaniali, dokonywać heroicznych wyczynów. Za to po wydostaniu się z dołka, gdy normalne i cywilizowane funkcjonowanie społeczeństwa stanie się możliwe, to im (znaczy się nam) totalnie odwala. I zaczyna się powszechne dosrywanie każdemu. Doskonałym tego przykładem są komentarze do tekstu Marka Kondrata, który ukazał się niedawno w „Dzienniku”. Nosi on tytuł „Podróż po Europie winnym szlakiem” i jest dostępny do przeczytania TUTAJ
Tekst krótki, traktujący dokładnie o tym, o czym zapowiada tytuł. I nie wiedzieć czemu wzbudził jakąś paskudną zajadłość. Komentarze, które się pod nim pojawiły, pełne są wyzwisk pod kątem Kondrata. Wyłazi z nich totalna zazdrość polaczków, którym albo się nie udało, albo się nie chce podnieść tyłka i zabrać do roboty. Za to chce się im kombinować i robić tak, aby inni nie mieli lepiej.
wtorek, 30 czerwca 2009
Płynne złoto

Chyba z powodów panujących od kilku dni potężnych upałów naszły mnie wspomnienia związane z Morzem Śródziemnym, nad które to w tym roku, niestety, nie zawitamy. Aby zrekompensować sobie brak „cykaczy”, czyli cykad, niemiłosiernego upału, wspaniałej przyrody i równie wspaniałych zabytków, postanowiłem napisać kilka słów o złotym płynie, nierozerwalnie związanych z terenami leżącymi wokół tegoż morza.
Czyli o oliwie.
Smak oliwy jest starszy niż smak wina, uważał angielski pisarz Lawrence Durrell. Choć dziś kojarzy się przede wszystkim z basenem Morza Śródziemnego, jej dzika odmiana jest spotykana w szerokim pasie ziemi, ciągnącym się od Wysp Kanaryjskich i Balearów po Przylądek Dobrej Nadziei na południu i na wschodzie aż po Himalaje. Wiadomo, że drzewka oliwne uprawiano już kilka tysięcy lat przed naszą erą. Przy rozsądnej pielęgnacji mogą one żyć i owocować przez dobre kilkaset lat. Nic dziwnego, że oliwa z oliwek w starożytności stała się jednym z podstawowych elementów pożywienia, a także przedmiotem handlu. Król Dawid uważał ją za jeden z najcenniejszych swoich skarbów, także w Atenach chroniono i reglamentowano uprawę drzew oliwnych. Również w Imperium Rzymskim oliwa cieszyła się specjalnymi względami: każdy obywatel, który obsadził kilka mórg ziemi oliwkami, był zwolniony ze służby wojskowej.
Oliwę od wieków pozyskuje się w zasadzie w niezmieniony sposób, gdyż trudno zmechanizować zbiory. Gałązki drzewa oliwnego są bardzo kruche, a oliwki – delikatne. Zbiory odbywają się dwukrotnie. Najpierw pod koniec września, gdy są jeszcze zielone (trafią one potem na stół), a następnie po pierwszych przymrozkach, gdy mają już kolor czarny. Z tych oliwek powstanie oliwa, choć część znajdzie się także na kuchennym stole. Do otrzymania 20 kg oliwy trzeba zmiażdżyć ok. 100 kg oliwek (wraz z pestkami). Obecnie miażdży się je przy użyciu mechanicznych pras, kiedyś stosowano kamienny moździerz, w którym najpierw ubijano oliwki stopami, a następnie tłuczkiem. Potem zgniatano je żarnami.
Oliwę dzieli się na trzy kategorie:
– naturalną (extra vergine). Jest najbardziej wartościowa pod względem zdrowotnym i odżywczym oliwa. I najsmaczniejsza. Otrzymuje się ją z pierwszego tłoczenia na zimno.
– rafinowana, czyli oczyszczana.
– oliwa zwykła (z kolejnych tłoczeń)
Dlaczego oliwę tak bardzo się ceni? Jest bogata w witaminy A, E, D, K. Pomaga przy stwardnieniu tętnic, kamicy żółciowej, wrzodach żołądka, zapobiega tworzeniu się wolnych rodników. Wspaniale oczyszcza i reguluje procesy trawienia. Spowalnia procesy starzenia oraz doskonale wpływa na wzrost kości u dzieci. Przeciwdziała zakrzepom. Powinna być stosowana przez osoby chore na cukrzycę - doskonale asymiluje cukry i wyrównuje ich poziom we krwi. Oliwy z oliwek używa się nie tylko w kuchni. Ten skarb wykorzystuje się również w kosmetyce i farmakologii.
To może po łyczku? :-)
poniedziałek, 29 czerwca 2009
Kawy! Królestwo za kawę!
W związku z okresami nocnego czuwania i trzymania powiek na sztorc, drastycznie wzrosło u mnie zapotrzebowanie (i tak już wysokie) na picie zmielonych i odpowiednio zaparzonych ziaren kawowca.
Przez cały dzień chodzi za mną wizja takiej kawy:
I nie mogę się od niej opędzić. A jak nie można tej wizji zwalczyć, to trzeba się jej poddać ;)